Wiosna 2001

Prowadzenie kursów dla naszego Klubu i "klubów zaprzyjaźnionych" zajęło nam prawie całą wiosnę. Ilość i zaangażowanie instruktorów, ich kompetencje, oraz kompletny i bezpieczny sprzęt szkoleniowy sprawiają iż Speleoklub Dąbrowa Górnicza jest obecnie jedną z bardzo nielicznych organizacji będących w stanie solidnie i zgodnie z wymogami obowiązującego prawa wyszkolić przyszłych grotołazów.

Wszystkie wyjazdy kursowe na teren Wyżyny Krakowsko-Wieluńskiej (głównie Podzamcze, Mirów, Olsztyn), mimo nienajlepszej pogody (zaczynaliśmy w śnieżycy a potem często towarzyszyły nam deszcze), były sympatyczne, tym bardziej że udało nam się zaliczyć kilka imprez towarzyszących, jak np. urodziny kursantów w Sokolich Górach, tradycyjne urodziny Docenta i Rysia w żelazku, urodziny Roberta (tamże), ślub Neli i Krzysia, gościnne zwiedzanie Chelosiowej Jamy i jaskini Jaworznickiej w Górach świętokrzyskich (piękny system z salami o iście tatrzańskich rozmiarach połączonych BARDZO wąskimi korytarzami). O początek wiosny "zahaczyła" zimowa wyprawa w Canin, opisana osobno.

Solidnie wiosną pracowały też sekcja "rowerowa" z jej tegorocznym liderem - Przemkiem oraz sekcja "paralotniowa". Wynik - "skasowane" Rowerowe kolano i kask - też Rowera. Dołożyć do tego należy obojczyk Izy uszkodzony w jaskini Koralowej przez spadające wanty (praca instruktora jest niebezpieczna - jak wiadomo "kursant jest nieprzewidywalny...")

Apogeum imprez nastąpiło w weekend Bożego Ciała, gdy Klubowiczów spotkać można było między innymi:

w Tatrach Zachodnich (szkolenie dla KKS) - Pod Wantą, Niebieska Studnia, Marmurowa, plus rozbijanie Polany Rogoźniczańskiej,
w Tatrach Wysokich (Dżygit z Gosią na Orlej Perci),
w Jerzmanowicach (wesele Neli, a właściwie Korneli i Krzysia Nowaków),
w Podzamczu na zamku (koncert Stachursky'ego),
w Sokolikach (wspinanie i szkolenie),
na Siewierskiej Górce (glajciarze), no i
w Wojcieszowie, gdzie dzięki gościnności wspaniałych "Bobrów" z żagania korzystaliśmy z przywilejów i znajomości panosząc się pomiędzy sędziami, zawodnikami i organizatorami zawodów w technikach jaskiniowych "o złoty karabinek". Impreza była super- dzięki Wam "Bobry" - przyjedziemy za rok i zwyciężymy!
A za tydzień było już lato...

Włodzimierz "Jacóś" Porębski