Wybierając się na odwiedzenie Studni w Kazalnicy trafiliśmy ("Piątka", "Fazi", "Bimbo" i ja) przypadkiem na kurs ratownictwa jaskiniowego. Kierownikiem był Marcin Gala zaś jego działania nadzorowali specjaliści ze Speleo Secours Francais (pamiętajcie by mieć "Żubrówkę" przy kontakcie z nimi :)). W kursie uczestniczyło około 20 osób z różnych klubów i straży ratownictwa wysokościowego.

Dojechaliśmy właściwie na ostatni dzień, kiedy to była organizowana finałowa akcja w Śnieżnej.

Całość przebiegła sprawnie, gdyby nie mały poślizg w czasie związany z przygotowaniami do transportu. Można było poćwiczyć w praktyce techniki ratownictwa a instruktorzy SSF udzielali cennych rad. O ile trudno uwierzyć, że TOPR zacznie współpracować ze speleologami przy akcjach ratunkowych, umiejętności które zdobyliśmy mogą przydać się na wyprawach w miejsca, gdzie można liczyć tylko na siebie.