LATO 2001

Początek lata 2001

Wieczorna imprezka na Polanie Rogoźniczańskiej, po powrocie z jaskini: Kursant Bimbo do nieznanego sobie wcześniej Adasia Małachowskiego:

-Kolego, daj papieroska..
Adaśko uczynny, więc poczęstował. Bimbo dalej:
-A jak masz na imię ?
-Adam.
-A jak się nazywasz?
Chcąc zatuszować niewiedzę kursanta, mówię:
-No co Ty Bimbo, przecież nazwisko Adaśka co trzeci grotołaz nosi na piersi...
-Niemożliwe ?! Croll ?!?!

I tak właśnie było na tym super-sympatycznym obozie szkoleniowym... Trwał od 23 czerwca do 5 lipca. Pogoda tradycyjnie była fatalna (tegoroczni uczestnicy kursu muszą być strasznymi grzesznikami bo aura ich nie rozpieszcza - oczywiście z korzyścią dla poziomu wyszkolenia), tym niemniej udało nam się zrealizować plan z nadwyżką. Działaliśmy w jaskiniach: Kasprowa Wyżnia, Kasprowa średnia, Pod Wantą, Wielka Litworowa, śpiących Rycerzy, śpiących Rycerzy Wyżnia, śnieżna, Wodna Pod Pisaną, Czarna, gdzie szkolili się uczestnicy kursu tegorocznego: Agnieszka Danecka, Gosia Libera, Iwonka Porębska, Adaś Rubaszewski, Damian Sprycha, Dominik Pocztowski (Bimbo), Krystian Pieruszka, Michał Libera, Filip Maj, a także uczestnicy kursów wcześniejszych i przyszłych, którzy nas odwiedzili, bo nas lubią: Gosia Zawadzka, Joasia Bober, Gosia Wdzięczna, Jacek Krynicki, Kuba Dębski, Tomek Koszela, Jasio Pędzich, Jerzy Urbański, znana trójca - Kuzyn, Łajdak i Misiek oraz weteran - Czesiu Libera.

Wszystkim w jaskiniach na ręce patrzyli wspaniali instruktorzy: Ewa Libera, Włodek Matejuk, Darek Piętak, Przemek Włosek i Włodek Porębski - który całością obozu kierował i niniejsze sprawozdanie napisał.

Dodam, że w czasie gdy odzież i sprzęt traciły wilgoć w namiocie-suszarni, zainteresowani słuchali wykładów teoretycznych, po zakończeniu których nie pozostawało do roboty już nic innego, jak...

Dodam jeszcze, że drugi turnus obozu szkoleniowego (głównie dla tych uczestników kursu, którzy nie mogli być na pierwszym, ale zapraszamy wszystkich chętnych) odbędzie się w sierpniu na Polanie Rogoźniczańskiej. Podobno ma być ładna pogoda...

Włodzimierz "Jacóś" Porębski

środek klata

W dniach 10-19.08.2001 odbył się kolejny odcinek serialu pt. obozy letnie SDG. Plany były ciekawe, realizacja nie do końca się udała. Na Polanę Rogoźniczańską zawitali tym razem: spośród tegorocznych kursantów: Agnieszka Danecka, Damian Sprycha (i Rafał Draus na 1 akcję do śnieżnej); spośród świeżo upieczonych taterników: Grzegorz Kosak i Andrzej Michałek.

11.08 poszliśmy do J. śnieżnej, do Suchego Biwaku. Towarzyszyli nam dodatkowo kursanci Kazia Piekarczyka (Łukasz Placek "Gruber" Tomasz Stanisławski, Marcin Kala) oraz reszta świata (Marcin Kowalski KKS, Janusz Rudolf "Nocek", Agnieszka Liputa (?) tzw. "Kura", Piotr Hornik HKT, Paweł Kozłowski SDG) W sumie poszło nas 13 osób! Wodociąg wzbudził zachwyt kursantów (czemu wcale się nie dziwię). W miejscu odejścia z Wodociągu w stronę Płytowców (gdzie różni wielcy czasem się gubią) Andrzej postawił migającą lampkę rowerową (pomysł genialny!!!). Niestety grupa zamykająca nie zabrała jej na górę, stwierdziwszy, że to pewnie taki "stały" drogowskaz (geniusze, kurde).Było fajnie.

W niedzielę 12. 08 Andrzej i Grześ uroczyście otrzymali Karty Taternika, z rąk samego Alka Chruściela. Z tej okazji zrobili WYKŁAD. Wykładanie kolejnych porcji alkoholu na stół spowodowało lekkie załamanie zespołu i w poniedziałek zadecydowaliśmy, że jednak pójdziemy do J. Lodowej Litworowej dopiero na noc.

Tak też uczyniono i 13. 08 wyruszyliśmy (w składzie: ponownie Agnieszka, Damian, Andrzej i Grześ oraz Tomek, Marcin Kala, "Kura") do Lodowej Litworowej. Dotarliśmy do Progu w ciemnościach, więc trawers do otworu pokonywaliśmy po przebraniu się na "jaskiniowo" i odpaleniu "jupiterów". Jakież było nasze zdumienie, gdy mimo obatinoksowania systemu Ptasiej (pomijam nowe parie) nie znaleźliśmy ani jednego punktu asekuracyjnego w zlotówce Lodowej. Andrzej był jedynym posiadaczem (chwała mu za to) 4 plakietek. Wykorzystaliśmy zardzewiałego spita i Damian z Grzesiem i Andrzejem rzucili się w poszukiwaniu następnych. Skończyło się na zaporęczowaniu całości zlotówki kawałem mamuta (serce się kraje) trącego solidnie w ok. pięciu miejscach. Z rozpędu Damian z Andrzejem pomknęli meandrem, wykosili na żywca aż do Mostu (tam już były spity) i wrócili z powrotem. Ze względu na braki sprzętowe zakończyliśmy na zwiedzeniu meandra. Polecam następnym chętnym zabranie spitownicy. Największą atrakcją tej akcji był zjazd przez Dach. Poręczował Damian, mnie przypadła niewdzięczna rola zdejmowacza i zwijacza (prawą bułę mam teraz większą). Ekspozycja wywarła niezapomniane wrażenia na moich młodszych kolegach.

W dniach 15-16.08 wybraliśmy się na bardzo miłą akcję: Marmurowa, Ptasia Studnia. W środę na noc ruszyliśmy do Marmurki (w składzie: Agnieszka, Damian, Grześ, Andrzej, Piotr) i zdobyliśmy oba dna. Z Sali Deszczu wynieśliśmy mnóstwo wody do spożycia w dzień. A spędziliśmy go w Kotle Mułowym, opalając się i wypoczywając (dopóki straszne chmury nie postraszyły nas burzą. Na szczęście nie nadeszła).

Nasze wstępne plany dojścia do meandra przed Nowym Dnem musieliśmy zmodyfikować, kiedy z wejścia do Ptasiej zrezygnował Piotr. Zabrał część lin. Pozostawiliśmy tyle, by dotrzeć do Luxa. Niestety, 60 metrów liny, które miało wystarczyć na oporęczowanie Studni Flacha i następnej 9-cio metrowej studzienki przed Luxem skończyło się dokładnie na dnie Flacha (należy nanieść poprawki w szkicach technicznych: Studnia Flacha z trawersem- 60m.). NIESTETY akcja w tak małym składzie poszła bardzo sprawnie i wyszliśmy z otworu w środku nocy. Okazało się też, że nasze informacje o wycofie przez próg również są nieaktualne i zamiast zjechać z batinoksów ruszyliśmy wprost z otworu. W efekcie, w ciemnościach Andrzejowi nie udało się zaporęczować zjazdu ze starych, słabo widocznych w trawsku punktów i spotkał nas "kibel do świtu", mało atrakcyjny (sami wiecie jak jest w okolicach otworu Ptasiej). Za dnia Andrzejowi poszło już gładko i wycofaliśmy się progiem. Było też trochę emocji, ale to opowieść na długie wieczory przy ognisku...

Aby plan obozu zrealizować do końca i odwiedzić jeszcze J. Nad Kotlinami do dna "Setki" zabrakło nam sił ludzkich. Zostało nas czworo (w tym dwie słabe niewiasty), więc zapraszam w przyszłym roku na "dokończenie" wszystkich WIELKICH grotołazów.

Pozdrawiam - Iza Włosek.

Koniec lata

Trzecia edycja obozu dla tegorocznych uczestników kursu (Ci to mają dobrze) na Polanie Rogoźniczańskiej w dniach 25.08-2.09.2001, cechowała się pogodą w kratkę, jak całe tegoroczne lato.

Działalność zaczęliśmy w poniedziałek od okupacji (wspólnie z klanem Chruścieli) zachodniej strony Kościelców na Hali Gąsienicowej.

W składzie Iwonka Porębska, Damian Sprycha i Włodzimierz Porębski przeszliśmy drogi:

Załupa "H" na Zadnim Kościelcu,
Droga Gnojka na Kościelcu,
Grań od Kościelca do Zadniego Kościelca.
W tym czasie Bartek z Alkiem pokonali Sprężynę, a potem już z całą rzeszą "Krewnych i Znajomych Królika" drogę Stanisławskiego przy kominie świerza.

Grupa turystyczna (Agnieszka Matejuk, Grażyna Porębska, Kuba Dębski) zwiedziła Orlą Perć od Granatów do Koziej Przełęczy.

Podczas wieczornego powrotu na Polanę otrzymaliśmy od Rowera sms-owe ostrzeżenie o zbliżającej się nawałnicy (trudno było w nie uwierzyć patrząc w rozgwieżdżone niebo) - sprawdziło się prawie co do minuty, więc noc minęła na walce z żywiołem o utrzymanie namiotów. Wygraliśmy głównie dzięki temu że burza znalazła chyba lepszy cel i przeszła lekko bokiem.

Wtorek (znów pogodny) to suszenie rzeczy, wycieczki rowerowe i uzupełnianie zapasów w Suchej Horze.

W środę, mimo deszczu i zimna, pod silną presją młodzieży, poszliśmy w 15-osobowym składzie do jaskini Pod Dachem. Trzech kursantów (w tym dwóch z STJ) zrezygnowało w świstówce, podczas gdy Bartek Chruściel finezyjnie i bezproblemowo poprowadził na mokrej skale dojście do otworu. W jaskini (z "naszych" byli: Iwonka Porębska, Gosia Libera, Agnieszka Matejuk, Gosia Wdzięczny, Kuba Dębski, Przemek Włosek, Włodek Porębski, a także Bartek Chruściel i Marcin Piekło z Bielska, Kasia z Katowic i Robin z STJ) w strugach podziemnego deszczu przeszliśmy do IV otworu. Powrót zjazdami do podnóża progu był fascynujący, a na dole czekali już niezawodny Alek (dzięki!!!) i Michał, którzy przynieśli ciepłą herbatkę "z wkładką" i pomogli w retransporcie (było nasmniej, a mieliśmy o dwie liny więcej - na prośbę Waldka zreporęczowaliśmy liny zostawione przez Aven podczas niedawnej ucieczki przed burzą). O temperaturze niech świadczy fakt, że w Wysokich Tatrach spadł pierwszy śnieg tego lata...

Czwartek (znów piękna pogoda) to opalanie na "prywatnej plaży grotołazów" nad Kirową Wodą i profilaktyka przeciwgrypowa...

W piątek Agnieszka Danecka i Przemek Włosek poszli wspinać się na Próg Mułowy a nieco wcześniej ekipa: Gosia Libera, Iwonka Porębska, Agnieszka Matejuk, Michał Libera, Andrzej Michałek, Kuba Dębski, Marcin Piekło, Włodek Porębski, no i Robin (o rety!!!) z STJ, udali się do Doliny Małej Łąki i zwiedzili jaskinie Pomarańczarnia i Koprowa Studnia. Powrót jak zwykle nastąpił późnym wieczorem.

W deszczową sobotę - zresztą tradycyjnie - zwinęliśmy Polanę. Wieczorem, po uroczystym i zabawnym wręczeniu kart taternika uczestnikom zeszłorocznych kursów (Agnieszka Matejuk, Gosia Wdzięczny, Gosia Zawadzka, Kuba Dębski, Adaś Ulatowski) zasiedliśmy przy "wielookazyjnym " ognisku (koniec obozu, koniec Polany, 20-te urodziny Gosi, nowi taternicy...).

W niedzielę 2 września w strugach deszczu opuszczaliśmy Tatry.

Kolejny, zimowy obóz dla uczestników kursu, zaplanowany jest od 2-go do 10-go lutego 2002 roku, choć mam nadzieję że wcześniej znów spotkamy się w Górach.

Włodzimierz "Jacóś" Porębski