Raj dla odważnych wspinaczy

Kilka sierpniowych dni Włodek "Rower" Matejuk i Włodek "Jacóś" Porębski spędzili wspinając się w piaskowcach Prachowskich Skałach w Czeskim Raju.

Nie mieliśmy przewodnika, staraliśmy się "na oko" wybierać drogi o trudnościach IV-V ; dopiero na szczytach turni z książek wejść dowiadywaliśmy się o właściwej wycenie, dzięki czemu udało nam się pokonać między innymi piękną siódemkową rysę na Velkej Ztracenej Veży - co dla dwóch "Starszych Panów" jest nie lada wyczynem.

Prachowskie Skały są rzeczywiście "rajem" wspinaczkowym - prawie dwieście (!!!) turni o wysokości kilkudziesięciu metrów, w większości pionowych lub przewieszonych ze wszystkich stron. Na szczycie (zwykle płaskim, o powierzchni do kilku metrów kwadratowych) każdej turni jest metalowa puszka, a w niej zeszyt z opisem turni i książka wejść (przyjemnie było się wpisywać leżąc w słoneczku i popijając piwko), oraz ring zjazdowy przysparzający dodatkowych emocji...

Czescy wspinacze są bardzo odważni - nieliczne stałe ringi, nawet na ścianach gdzie nie ma innej możliwości asekuracji, oddalone są od siebie nieraz o kilkanaście metrów, a pierwszy z reguły nie niżej niż 8-10 metrów nad glebą...

Wspinaczka jest bardzo widowiskowa - piaskowiec jest szorstki i świetnie trzyma "na tarcie" - ale też wymaga ubrania ciuchów o długich nogawkach i rękawach - a i rękawiczki bez palców byłyby przydatne, szczególnie w rysach i szczelinach - my głównie wybieraliśmy takie drogi, z uwagi na -choćby tylko teoretyczną - możliwość asekuracji z węzełków (pętli z węzłem klinowanym w szczelinach) - z uwagi na kruchość piaskowca absolutnie nie wolno używać metalowych elementów asekuracyjnych - kostek, friendów, haków itp., tak więc załapaliśmy dużą dawkę adrenaliny.

Ochrona skały wymaga pewnej dyscypliny - nie wolno wspinać się po deszczu, gdy piaskowiec jest wilgotny i bardziej kruchy. Dużą szkodę, choć nie bezpośrednio, powodują wysokie drzewa zacieniające skałę - ale wiadomo - podobnie jak na całym świecie silne choć paranoidalne lobby ochroniarskie w imię uratowania drzewa którego odtworzenie trwa 60 lat chętnie poświęci ostaniec skalny który nie odtworzy się nigdy...

Mimo że Prachowskie Skały są rezerwatem przyrody, i wstęp do nich jest płatny (25 koron czeskich), wspinacze zrzeszeni w organizacjach należących do UIAA, po okazaniu legitymacji klubowej, mają wstęp darmowy i mogą poruszać się poza wyznaczonymi szlakami, oraz cieszą się sympatią i poważaniem władz rezerwatu (ach, a u nas...).

Wszystkim zainteresowanym tym rejonem (polecam !!!) chętnie udzielę bardziej szczegółowych praktycznych informacji.

Włodzimierz "Jacóś" Porębski