Podsumowanie zimy cz.1

Właśnie usłyszałem w radiu że spadł w Tatrach śnieg. Od razu przypomniałem sobie, że wypadałoby podsumować ten dziwny sezon zimowy. No, może nie tyle dziwny, ile trudny, bo w tym sezonie warunków wspinaczkowych było jak na lekarstwo. a jak już były, to na przykład nie było urlopu. Wyciągnęliśmy z tej sytuacji jeden wniosek. Nie ma co czekać na idealne warunki ale w miarę możliwości trzeba napierać zaraz na początku sezonu, bo nikt nie wie jak będzie później. A my właśnie czekaliśmy na pogodowy klar i z perspektywy czasu okazało się że przegapiliśmy kilka okazji do wspinu.

Ze względu właśnie na niepewna pogodę, w tym sezonie królowała jedna formacja – „Bula pod Bańdziochem” głównie poprzez bliskość i łatwość dostępu ze schroniska. Działaliśmy także w okolicach Progu Mnichowego. Skład jak zazwyczaj, czyli Wojtek Sosnal (KW Zakopane), Wojtek Drewniak (teraz KW Warszawa) i ja. Na pierwszy ogień poszła droga „W samo południe” na której to spotkaliśmy kobiecy zespół wspinaczkowy z odbywającego się ówczas w Moku kobiecego zgrupowania. Sama droga (wg. mnie jedna z ciekawszych w tym rejonie) dostarczyła nam sporo wrażeń, natomiast ilość zespołów w ścianie sprawiła że następnego dnia postanowiliśmy wyjść naprawdę wcześnie.

Udaliśmy się nieco w prawo od poprzedniej drogi z zamiarem pokonania „Żebra”. Taka niby łatwa droga, która na 2 pierwszych wyciągach okazała się sporym wyzwaniem. Z uwagi na lawiniasty śnieg pod ścianą ale z drugiej strony świetnie trzymające trawy weszliśmy na pierwszy wyciąg bez asekuracji. I tak w poszukiwaniu dobrego miejsca zawędrowaliśmy 50m wyżej. Dalej droga ta omija trudności skalne bokiem, ale na naszym planie wyglądało to trochę inaczej więc znalazłem się w ścianie która dała mi popalić. Oberwało mi się także od kolegów że długo, że na stanie zimno itd. Niemniej już w moku okazało się że idealnie wyprostowaliśmy tę drogę co było dla mnie sporą satysfakcją. Niestety już w połowie dnia nastąpiło kolejne załamanie pogody i drogę kończyliśmy w fatalnych warunkach. Kolejny dzień nadawał się tylko do picia piwa lub powrotu do domu, a że cena piwa w moku wysoka, wybraliśmy wariant ekonomiczny.

Ryszard Równicki