Kitz 2008

Tegoroczna wyprawa zimowa KKTJ w masyw Kitzsteinhorn (Wysokie Taury) miała dość ciekawy przebieg. Krótki okres działalności (22.03 – 8.04.2008), nieliczna ekipa (Andrzej Ciszewski — kierownik, Michał Ciszewski, Artur Madej, Marcin Czart, Marcin Grych, Marcin Kubarek, Robert Matuszczak, Jakub Nowak, Michał Pawlikowski, Włodzimierz Porębski, Jan Wołek, Ewa Wójcik oraz Miłosz Dryjański i Richard Feichtner.) nękana infekcjami i kontuzjami które prawie połowie składu nie pozwoliły wejść do jaskini, masakra pogodowa i aż dwa niezależne miejsca biwakowe w jaskini Feichtnerschacht. Nie było więc za dużo czasu na tradycyjne korzystanie z uroków białego szaleństwa, za to w jaskini działaliśmy intensywnie.
Celem biwaku w okolicach Schussel zur Unterwelt było sprawdzenie piaszczystego syfonu („specjalność” jaskini Feichtnera) – po ok. dziesięciometrowym przekopie dostaliśmy się do nieco zapętlonych szczelin i …kolejnego piaszczystego syfonu – może za rok? Drugi biwak, z Sali z Miśkiem, miał za zadanie sprawdzenie ciągów odkrytych w zeszłym roku poniżej Kaskad Jacusia, Tere-Fere i Kubatur. Progi, kaskady i studnie pięknie puszczają w dół – albo zakończą się kolejną pętlą w okolicach Tsunami, albo są ciągami do nowego, szóstego już dna tej jaskini. Tak czy siak Feichtnerschacht coraz bardziej przypomina, w większym wymiarze, naszego Bandziocha Kominiarskiego. Udało nam się także wypatrzeć kolejne problemy eksploracyjne w Zyklopengangu (bardzo obiecujące miejsce – tam korytarze jaskini nieoczekiwanie zmieniają kierunek o 90 stopni). Oczywiście wszystkie odkryte partie zostały skartowane. Kolejne wyprawy „na Kitz” będą miały co robić…

Włodzimierz Porębski