200 lat w Czarnej
Imprezka urodzinowa w pełni. Kończyła się właśnie butelka Black&White (przed nią były już Ballantines, Teachers i Passport, a w kolejce czekały Old Smugler, Johny Walker i Tullamore), gdy Czesiu rzucił niedbale: „Chłopaki, a może by tak do jaskini, jak za starych dobrych lat? Grubas, co myślisz?”. Wszyscy ochoczo się zgodzili, lecz gdy alkohol wyparował a dzień planowanego wyjazdu był coraz bliższy, ekipa powoli się kurczyła.
Ostatecznie w piątkowy wieczór na Polanie Rogoźniczańskiej zjawiliśmy się w czwórkę – Krzyś Korda, Czesiek Libera, Krzyś Osojca i Włodek Porębski.
W sobotę raźnym krokiem (z przerwą w „Pstrągu” na piwo ze zniżką dla grotołazów) doszliśmy do Hali Pisanej, a stamtąd nieco mniej raźnym, pod otwór jaskini Czarnej. Akcja przebiegła bardzo sprawnie – zrobiliśmy pętelkę przez Partie Królewskie – tak że w drodze powrotnej zdążyliśmy, tym razem do „Halitu”, na piwo (oczywiście ze zniżką dla grotołazów).
Wieczorem siedząc przy winku na Polanie, Czesiu rzucił niedbale:” Chłopaki, a wiecie że dziś w jaskini mieliśmy razem 200 lat?” Jeden z młodszych grotołazów siedzących przy stole zapytał „To ilu Was było, dziesięciu?” . „Nie, czterech”, odparł Czesiu. Zapadła długa, krępująca cisza…
Jacooś